Pages

Na ścianie naprzeciwko drzwi prowadzących do korytarza zauważyłam kilka desek. Sfatygowana boazeria wyglądała, jakby została tam przybita już dawno temu. Pokrywały ją pajęczyny i brud. Nigdy wcześniej jej się nie przyglądałam. Usiłowałam odgiąć narożnik boazerii, ale spróchniała deska po prostu rozpadła mi się w palcach, odsłaniając dziurę w ścianie. Podniosłam latarkę, żeby zajrzeć do środka. Zobaczyłam wąskie stopnie. Chyba prowadziły do opuszczonego poddasza. Kusiło mnie, by zerwać wszystkie deski i obejrzeć to miejsce dokładniej, ale coś mnie powstrzymało. Rozsądna Evie. Sara pewnie już dotarła do swojej sypialni i ja musiałam zrobić to samo. Teraz, gdy klan ruszył do ataku, nie było czasu na poszukiwanie przygód. Powin­nam zachować się rozważnie i wrócić do łóżka. .

— Nie melodramatyzuj. Nie masz się czego obawiać.. Spędzaliśmy ze sobą prawie tyle czasu co Kyle i Sunny. Ian bez przerwy dotykał mojej twarzy i włosów, zawsze trzymał mnie za rękę. Ale kto tak nie reagował na moje nowe ciało? Wszyscy okazywali mi czułość i było to czysto platoniczne. Dlaczego Ian więcej mnie nie pocałował tak jak pierwszego dnia?. Pieprzyć konsekwencje, no nie?. - Trochę. Ale bardziej dokucza mi świadomość, że cię uraziłem. Przyszedłem cię przeprosić, Essi, spróbować odzyskać szansę na miłą rozmowę.. Do głównego kanału. Już jest sześć metrów od brzegu i oddala się coraz. Wiedzieli, kto kieruje akcją w Tulane... Będę cię informować. — Baxter. Jeśli nie odpowie pan na to pytanie, będę musiał spytać Wheatona. Czy tego. Adwokat zakasłał ciężko, długo patrzył na chustkę, którą zasłaniał usta. Potem podniósł oczy.. Czarodziejki rozmawiały, opychając się plasterkami langusty w majonezie. Mówiły cicho i w Starszej Mowie. Choć nie patrzyły w jego stronę, rozmawiały ewidentnie o nim. Niedyskretnie wytężył swój wyczulony wiedźmiński słuch, udając, że interesują go wyłącznie krewetki..

  • Losowane

  • najlepsze

  •     CiemniejÄ…ce na poÅ‚udniu niebo przekreÅ›liÅ‚a rozwidlona wstÄ™ga bÅ‚yskawicy, daleki grzmot gÅ‚uchym echem przetoczyÅ‚ siÄ™ po Å›cianie lasu. Gniada klacz wiedźmina zataÅ„czyÅ‚a, szarpnęła Å‚bem, wyszczerzyÅ‚a zÄ™by, usiÅ‚ujÄ…c wypluć wÄ™dzidÅ‚o. Geralt ostro Å›ciÄ…gnÄ…Å‚ jej wodze, klacz tanecznie podreptaÅ‚a do tyÅ‚u, dzwoniÄ…c podkowami na kamieniach. .

    Po drugim wermucie wypitym z Ulą do kisielu nie miałam żadnych zahamowań. - Co słychać u mamy? - zagadnęłam Konrada niby grzecznościowo, a pytanie miało odsłonić tajemnicę wzajemnych relacji matka--syn. I to bardzo dorosły syn. .

    - Wizje pojawiajÄ… siÄ™ raz na jakiÅ› czas, wiesz o tym. .

    - Scottowi Duncanowi? .

    -Tato, no przecież ja czekam na ciebie! - powiedziała prawie obrażona. .